Wyciekły wiadomości ws. pożaru. "Właściciele wiedzieli"
W wyniku tragedii śmierć poniosło 41 osób, a 115 zostało rannych. Jak wynika z ustaleń śledczych, ogień pojawił się w piwnicy, gdy zimne ognie przymocowane do butelek szampana były zbyt blisko łatwopalnej pianki dźwiękochłonnej na suficie.
Właściciele baru, Jessica i Jaques Moretti, usłyszeli zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci, a także nieumyślnego sprowadzenia pożaru, który zagraża życiu.
"The Guardian" przekazał, że prawnicy ofiar poinformowali szwajcarskiego nadawcę RTS o wniosku dotyczącym zmiany kwalifikacji prawnej czynu na morderstwo z ewentualnym zamiarem. Prokurator kantonu Valais przyznał w rozmowie z agencją AFP, że pismo w tej sprawie złożyli pełnomocnicy Sophie Haenni i Ludovic Tirelli po ostatnim przesłuchaniu właścicieli lokalu Le Constellation.
Wyciek wiadomości z grupy na WhatsAppie. To przesądziło o wniosku
Do złożenia wniosku o zmianę kwalifikacji prawnej czynu prawników skłonił wyciek wiadomości z grupy utworzonej w aplikacji WhatsApp. Sophie Haenni dostarczyła śledczym zrzuty ekranu z 2019 roku, które – jak podkreśla prawnik – dowodzą, że właściciele byli "doskonale świadomi, jak łatwopalna jest pianka akustyczna".
Ujawniona korespondencja wskazuje, że Jessica Moretti ostrzegała personel, by uważał na zimne ognie, bo w razie ich kontaktu z meblami lub pianką akustyczną mogłoby dojść do pożaru.
– Moretti wiedzieli, że bar może spłonąć. Byli świadomi ryzyka i je zaakceptowali. Zarzut nie powinien już dotyczyć zaniedbania, lecz morderstwa z zamiarem ewentualnym – zaznaczyła Haenni.
Celem toczącego się postępowania było przede wszystkim ustalenie, czy materiał, z którego wykonany został sufit odpowiadał normom bezpieczeństwa. Śledczy chcieli również sprawdzić, czy w pomieszczeniu można było używać sztucznych ogni. Śledztwo miało także odpowiedzieć na pytanie, czy w lokalu przestrzegane były wszystkie wymagane prawem środki bezpieczeństwa.